</
Pani Małgorzata – 65 kg masy ciała !!!
Pani Małgorzata trafiła do naszej poradni po wielu próbach szukania pomocy w innych miejscach – niestety bezskutecznie. Wyczułam, że traktuje tę wizytę jako „ostatnią deskę ratunku”. Na szczęście okazało się, że jest w pełni świadoma jakie zmiany musimy wprowadzić i jak najbardziej była na to gotowa. Nie spodziewała się zupełnie swojej przyszłej metamorfozy dietetycznej!
Realizowała dietę bardzo dokładnie, bez wymówek – miała swój cel i była w pełni zdeterminowana. Na początku zaczęłyśmy od wprowadzenia, oprócz diety, lekkiej aktywności fizycznej, dostosowanej do możliwości pacjentki, ale po zrzuceniu kilkunastu kilogramów, kiedy pacjentka zobaczyła, że dieta – czyli nowy styl życia – jak najbardziej jej odpowiada i ta zmiana będzie wprowadzona na stałe, przyszedł czas na zmianę aktywności.
Przy zrzucaniu dużej ilości kilogramów musimy pamiętać, że odpowiednio dobrana aktywność fizyczna nie tylko pomoże nam w odchudzaniu, ale jest wręcz niezbędna do ujędrnienia skóry i ciała. Tutaj z pomocą przyszedł trener personalny Piotr Wiśniowski „fit wiśnia” z Przemyśla. Dobrał indywidualny trening dostosowany ni e tylko do potrzeb, ale i możliwości pacjentki.
Metamorfozy dietetyczne – Dzięki indywidualnemu podejściu zarówno dietą jak i treningami oraz pełnemu zaangażowaniu i chęci zmian Pani Małgorzaty możemy pochwalić się świetnym wynikiem!
Co o swojej metamorfozie dietetycznej mówi sama Pani Małgorzata:
Serenity Prayer– Reinhold Niebuhr (1892-1971)
God grant me the serenity
to accept the things I cannot change;
courage to change the things I can;
and wisdom to know the difference.
Jak często słyszeliście od różnych ludzi: życie zaczyna się po trzydziestce, po czterdziestce albo po pięćdziesiątce? 🙂 Fajnie jest coś zaczynać od nowa, ale… na początek powiem Wam kiedy zaczyna się powolny koniec życia. Otóż po setce… kg na wadze… stajecie i widzicie: najpierw 100, przeżywacie mały szok: trzycyfrowy wynik??? Może waga się zepsuła??? Za jakiś czas widzicie 110… 115… 120… etc. i wtedy chowacie wagę i już na nią nie stajecie… Jak wygląda wtedy życie? To akurat doskonale znam z autopsji. Mnóstwo ograniczeń, brak poczucia wolności, świat robi się jakiś taki ciasny: w autobusie, na ulicy, w pociągu, w wannie, w łóżku… ciężko się schylić, trudno się podnieść, ciężko się samemu dokładnie umyć, ubrać, bo ręce jakieś takie za krótkie się robią, na grillu u znajomych ze strachem patrzycie na ogrodowe krzesła, które mogą się pod Wami złamać… niewybredne komentarze obcych ludzi na Wasz widok… znacie to? Ja tak.
A ubrania? W sklepie nie kupowałam ubrań tych, na które miałam ochotę, tylko te, w które byłam w stanie się zmieścić… Czy mi się podobały??? Po prostu przestałam patrzeć w lustro… znajdowałam dziesiątki powodów, żeby nie chodzić na imprezy, spotkania ze znajomymi… szczególnie z tymi, którzy mnie długo nie widzieli…
Próbowałam różnych rzeczy. Były: diety cud, leczenie farmakologiczne u diabetologa, chodzenie z kijami, wizyta u bariatry z nadzieją, że może tam pomogą, ale tam standardowo wszystkie „grubasy” są kierowane od razu na stół, a na leczenie operacyjne nie miałam najmniejszej ochoty… Były też wizyty w poradniach dietetycznych, które ODCHUDZAJĄ różnymi suplementami… z takimi nie chciałam współpracować. Wszelkie „diety cud” mam już za sobą i wiem, że kończą się zawsze efektem jojo. Temat mojej tuszy i schudnięcia stał się dla mnie tabu. Nie, żebym przestała chcieć, albo żebym zrezygnowała. Zaczęłam myśleć, że to jest niemożliwe…
I wtedy dowiedziałam się o poradni Vital. Z moim mężem pracowała Pani, która jest pacjentką p. Pauliny, i która osiągnęła świetne wyniki… Świadomie piszę PACJENTKĄ, a nie np. podopieczną, ponieważ wg mnie w poradni Vital nie tylko odchudza się ludzi, ale również leczy się otyłość. Zadzwoniłam, umówiłam się na wizytę, zrobiłam zalecone badania ( przy tej okazji okazało się, że mam niedoczynność tarczycy i hashimoto) i poszłam cała zestresowana na pierwszą wizytę. No zestresowana, bo nie wiedziałam jeszcze co mnie tam czeka.
W poradni zobaczyłam same młode, ładne i szczupłe dziewczyny i pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy: Czy one będą w stanie mnie zrozumieć? Po rozmowie z p. Pauliną wiedziałam już, że tak. Pełny profesjonalizm. Szczera rozmowa i szczegółowy wywiad nt. zdrowia, sposobu odżywiania, trybu życia, etc., bez owijania w bawełnę, bez zabawy w eufemizmy, ale też beż poniżania, potępiania i oceniania. Dieta została dopasowana do mnie; do moich potrzeb. Dostosowana do moich schorzeń, wyników badań, a przede wszystkim moich preferencji smakowych . Rozpoczęłam ją 6 września 2018 r. To jest właśnie symboliczna data, kiedy zmieniłam swoje życie.
Kiedy waga trochę spadła, dołączyłam do diety regularną i bardziej wzmożoną aktywność fizyczną, czyli 2 razy w tygodniu treningi u p. Piotra, który do dzisiaj jest moim trenerem personalnym. Początki nie były łatwe, ale Piotr (podobnie jak Paulina) jest profesjonalistą i potrafi dobrać ćwiczenia do każdego człowieka i stopnia jego sprawności fizycznej. I wiecie co? Bardzo polubiłam ten wysiłek, bo mój trener potrafi mnie odpowiednio motywować, jest cierpliwy, wymagający, nie odpuszcza, ale też nie ocenia i nie krytykuje. Kiedy wychodzę z treningu, mimo zmęczenia, mam więcej energii i jestem pozytywnie nastawiona do całego świata.
Przez ten rok nigdy nie byłam głodna, nie czułam się w żaden sposób pokrzywdzona, czy ograniczona. Potrawy są bardzo smaczne i zróżnicowane. W mojej diecie nie brakuje potraw tajskich, chińskich, indyjskich, marokańskich, polskich, właściwie dostaję przepisy na wszystko, na co mam ochotę. Nie mam już podwyższonego cukru, cholesterol mam wzorcowy – lekarz był zaskoczony, że bez lekarstw się udało. Chodziłam i chodzę na imprezy (wesela, Andrzejki, ostatki, prywatki, grille u znajomych, itp.), często goszczę rodzinę i znajomych u siebie, po drodze były święta Bożego Narodzenia i Wielkanocne… i wierzcie mi… moja waga przez ten czas nigdy się nie powiększyła, przeciwnie, zawsze był ubytek. Wystarczy się stosować do zaleceń, być zdyscyplinowanym i konsekwentnym w działaniu.
W tej chwili jestem na etapie stabilizacji, po to, aby mój organizm przyzwyczaił się do nowej wagi, żeby w przyszłości uniknąć efektu jojo. Być może za jakiś czas (np. pół roku, a może za rok) podejmę decyzję, że chcę zgubić jeszcze parę kilogramów, a być może pozostanę przy tym co mam teraz. Dzisiaj jeszcze tego wiem, ale wiem z pewnością, że nie wrócę już do tego co było. Nigdy więcej trzycyfrowego wyniku na wadze…:)
Regularny wysiłek fizyczny sprawia, że moje ciało jest jędrniejsze i sprawniejsze fizycznie. Mogę znacznie więcej niż rok temu – przedtem miałam problemy ze zwykłym chodzeniem, wstawaniem z łóżka, ubieraniem butów, a teraz potrafię dobiec do autobusu, a niedawno na urlopie pierwszy tydzień pływałam na żaglach po Bałtyku, a przez następny tydzień jeździłam na rowerze po pięknej duńskiej wyspie. Ja na rowerze, po 35 latach; i jakoś dałam radę. Ostatnio jeden z moich znajomych (żebyście widzieli jaki miał wzrok, kiedy mnie zobaczył 🙂 ) powiedział mi, że to trochę tak jakbym się drugi raz urodziła. I coś w tym jest.
Dostałam drugą szansę i nie chcę jej zmarnować. Wiem, że nie osiągnęłabym tego bez p. Pauliny i poradni Vital, ani bez p. Piotra i jego „Fit Wiśni” i za to szczerze im dziękuję.
Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia.
Małgośka 🙂
Podejmij z nami swoje wyzwanie dietetyczne i dołącz do naszych dietetycznych metamorfoz!
Poznaj przemiany naszych pacjentów i przekonaj się, że odchudzanie może być naprawdę skuteczne i proste!
Skontaktuj się z naszą poradnią dietetyczną telefonicznie lub online i umów się na wizytę. Możesz również skorzystać z porady dietetycznej online.
Nasz dietetyk odpowie na wszystkie nurtujące Cię pytania.
Zapoznaj się z naszą ofertą usług dietetycznych i poznaj naszych dietetyków.
Zapraszamy do naszych stacjonarnych poradni dietetycznych oraz na wizyty ONLINE.